A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Z

21.11.2017. Imieniny:

Sennik internetowy zawiera 8799 snów.

 

 

Wakacyjny sen - Wehikuł czasu

Wakacyjny sen - Wehikuł czasu

2010-09-25 22:59:39

Senny wehikuł czasu ! 

 

Pewnego dnia odwiedziłem mojego kolegę, Marka. Dzisiaj był bardzo podekscytowany. Zamiast jak zwykle do swojego pokoju, zabrał mnie do piwnicy. Zdziwiłem się, bo okazało się, że mój kolega ma tam coś w rodzaju amatorskiego laboratorium. Na samym środku, na niewielkim podniesieniu tkwił spory przedmiot, okryty starannie prześcieradłem. Marek powiedział, żebym przygotował się na coś wyjątkowego. Wstrzymałem oddech bo moim oczom ukazał się najprawdziwszy wehikuł czasu! Wehikuł był wielkości małej łodzi. W środku było mnóstwo przycisków i mała wajcha. Pomyślałem, że skoro nie mogę zwiedzać ciekawych krajów, wybiorę się w wycieczkę do zamierzchłych czasów. Marek zaprosił mnie do środka pojazdu. Zapytałem Marka, co jest celem naszej podróży. Uśmiechnął się tajemniczo i powiedział, że to będzie niespodzianka. Pojazd zadrżał nieprzyjemnie. Nigdy nie miałem choroby lokomocyjnej, całodzienną podróż z Krakowa na Mazury zawsze znosiłem bardzo dobrze. Jednak teraz poczułem, że mój żołądek odmawia posłuszeństwa. Jednak postanowiłem być dzielny, przymknąłem oczy i starałem się głęboko oddychać. Pojazd ruszył z delikatnym pomrukiem. Światełka zaczęły migać, pojazd zatrząsł się, a Marek zaklął. Po chwili zrozumiałem, że kolega właśnie wykonuje manewr przymusowego lądowania. Wylądowaliśmy i wyjrzeliśmy na zewnątrz. Otaczał nas świat szary i smutny. Niebo było zasłonięte przez bury dym, a zza kępki krzaków przyglądały się nam dzieci o umorusanych buziach.  Po dokładnym obejrzeniu wehikułu Marek stwierdził, że naprawa nie zajmie mu długo, Zaproponował, żebym pospacerował w tym czasie po okolicy. Zgodziłem się. Nie uszedłem paru kroków, gdy zobaczyłem sklep. Wszedłem i moim oczom ukazały się prawie puste półki. Co więcej, za ladą siedziała nieprzychylnie nastawiona gruba osoba w brudnym fartuchu. Widząc jej gniewny wzrok, szybko się wycofałem. Następnie poszedłem do pobliskiego parku. Na ławkach siedzieli młodzi ludzie, ale zamiast odlotowych, kolorowych ciuchów, mieli na sobie śmieszne spodnie z materiały i bure sweterki. Minęło mnie również kilka mam z wózkami, w których popiskiwały niemowlęta. Kobiety miały na głowach śmieszne loczki, a na nosach wielkie okulary. Tymczasem godzina dobiegła końca i wróciłem do Marka. Był najwyraźniej zadowolony, udało mu się usunąć usterkę. Nieśmiało zapytałem, czy w takim razie możemy kontynuować naszą podróż, ale Marek powiedział, że już dosyć dzisiaj narozrabiałem. Ogarnęło mnie przerażenie na myśl, że pojazd mógłby się zepsuć na dobre, a my zostalibyśmy na zawsze w tym szarym świecie bez perspektyw. 

 

Oto mój najfajniejszy sen.

 

Opiszcie swoje sny !!! 

 

Hejka